Odpoczynek
Jestem w domu na zwolnieniu lekarskim. Pozałatwiam skierowania, pójdę na pobranie krwi.
Leżę pod kocem, jest ciepło i nawet słonecznie. Szukam sił.
Blog gat. II, szary, pakowy, zastępczy. Zaprasza Albonubes.
| pn | wt | sr | cz | pt | so | nd |
| 29 | 30 | 31 | 01 | 02 | 03 | 04 |
| 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 |
| 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |
| 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 |
| 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 01 |
Jestem w domu na zwolnieniu lekarskim. Pozałatwiam skierowania, pójdę na pobranie krwi.
Leżę pod kocem, jest ciepło i nawet słonecznie. Szukam sił.
Opustoszałe miasto
Lecz słychać ludzki śmiech
Blask wracający wpadając między drzewa
Odbity przez niebieski śnieg
Przyjechały do mnie - dziś odebrane - książki z Polski.
Na przykład "Tajny dziennik" Mirona B. Mój egemplarz bowiem gdzieś zaginął. To gruby tom w twardej oprawie, a nie mogłam go nigdzie znaleźć. Zamówiłam więc nowy egzemplarz, z innej serii. Właściwie dwa tomy.
Pięknie się czyta.
A odebrałam to ze sklepiku portugalskiego, gdzie zostawiła je firma przesyłkowa. Miły chłopak cierpliwie szukał dla mnie dwu przesyłek. Maszyna do skanowania kodów nie działała. Młody Portugalczyk miał jednak cierpliwość portugalską i zrozumienie kontekstu. Tak jak ja zwykle mówię przy okazji przedłużających się transakcji - przyznał, że maszyny też są zmęczone, bo trwa weekend. Patrząc na jego ręce, zauważyłam, że ma bielactwo. Co mu nie odbierało urody.
Teraz, po ugotowaniu obiadu i myciu podłogi, podczytuję te książki. Dobrze się czuję - wczoraj spotkałam się z dawnym studentem, M. To świetna, pozytywna osoba, która zaraża tą energią, a mnie jej wiecznie brakuje. Zjedliśmy obiad, pogadali, wypili kawy, wymienili prezenciki. Odprowadziłam go na autobus. Takie chwile są za rzadkie.
Potem razem z Jo. poszłyśmy na spotkanie autorskie z Timothy Snyderem, który opowiadał nam o wolności - trafnie, przyjemnym głosem i dźwięcznym akcentem. Mieszka teraz w Kanadzie, co nie może dziwić.
Po pażdziernikowym zgonie mojej starej pralki w styczniu żywot zakończyła jej koleżanka, suszarka bębnowa. Do wymiany tego sprzędtu szykowałam się już od jakiegoś miesiąca, ale zniechęcił mnie nadmiar dostepnych opcji. A tu los zadecydował za mnie i bęc - trzeba kupić nowy sprzęt.
Przyjechała we wtorek, piękna, czarna, i jeszcze gra melodyjki (- Elle chante - śpiewa - powiedział pan wnoszący). Wniosło ją i zainstalowało dwóch bardzo potężnych młodzieńców. Całej operacji nieufnie przyglądała się nadczujna sąsiadka-zarządczyni budynku. - Tylko mi nie zniszczcie ścian! Nie wiedzieć czemu wyszła przed dom, niby w celu sprawdzenia skrzynki na listy, i pozostała tam przed dobre pięć minut, obserwując odpakowywanie suszarki (w ładowni ciężarówki) i jej wnoszenie oraz wypytując, czy panowie skorzystają z windy (żeby tych ścian nie porysować).
Na takie dictum zarówno ja, jak i pan z firmy C. dyskretnie przewróciliśmy oczami. Niektórzy mają przymus kontroli wszystkiego.
Suszarka działa pięknie i szybko, zużywając mało prądu.
Poproszono mnie o podanie marki starego sprzętu. AEG zamieniłam na Samsunga.
A w tym tygosiu zajęć mam dużo i jestem przeciążona, w efekcie miewam szalone sny. Dziś śniłam o końcu wszystkiego. Otóż we śnie byli wszyscy ważni przywódcy światowi, w tym także Rosji. I on właśnie zrobił to, czym groził to jest nacisnął guzik atomowy. I cały świat eksplodował, a raczej implodował. Pamiętam swój strach i jednoczesną fascynację: wszystko zostało wygumkowane. Na chwilę straciłam zupełnie świadomość, jak w narkozie. Był we mnie jednak ten strach: może jest życie po życiu i na przykład wieczna kara? Ale wkrótce potem okazało się, że świat uległ odtworzeniu, jak gdyby cofnął się albo włączył na nowo film. Taśma biegła dalej - znowu istniałam.
I to jest najważniejsze.
Zgodnie z prognozą zaatakował nas śnieg i lekki mróz. Dla mnie to pogoda wymarzona, wyszłam więc z domu na zakupy zadowolona z tego obrotu rzeczy.
Wczoraj, wracając późno z pracy bardzo wyżęta z energii, natknęłam się na A. Przywitałyśmy się noworocznie i wycałowały. Potem mówiła głównie ona, bo mnie musiał się jeszcze włączyć język tej rozmowy (hiszpański).
Nasze dzieci chodziły razem do podstawówki i liceum, a teraz studiują to samo, ale na różnych uczelniach.
Najpierw A. mówiła do mnie dużymi literami, a potem już się rozpędziła. I we mnie obudził się język.
To przemiła osoba. Szkoda czasem, że nie mam życia towarzyskiego.
A. z rodziną mieszka w S., tuż za granicą mojego miasteczka. Poprzedni atak zimy spowodował, że zostali odcięci od świata, bo nie przyjechał tramwaj. Taka drobna rzecz, a już powoduje że codzienne życie jest incómodo.
Szczęśliwego roku, jeszcze raz.
