Po praniu - suszenie
Po pażdziernikowym zgonie mojej starej pralki w styczniu żywot zakończyła jej koleżanka, suszarka bębnowa. Do wymiany tego sprzędtu szykowałam się już od jakiegoś miesiąca, ale zniechęcił mnie nadmiar dostepnych opcji. A tu los zadecydował za mnie i bęc - trzeba kupić nowy sprzęt.
Przyjechała we wtorek, piękna, czarna, i jeszcze gra melodyjki (- Elle chante - śpiewa - powiedział pan wnoszący). Wniosło ją i zainstalowało dwóch bardzo potężnych młodzieńców. Całej operacji nieufnie przyglądała się nadczujna sąsiadka-zarządczyni budynku. - Tylko mi nie zniszczcie ścian! Nie wiedzieć czemu wyszła przed dom, niby w celu sprawdzenia skrzynki na listy, i pozostała tam przed dobre pięć minut, obserwując odpakowywanie suszarki (w ładowni ciężarówki) i jej wnoszenie oraz wypytując, czy panowie skorzystają z windy (żeby tych ścian nie porysować).
Na takie dictum zarówno ja, jak i pan z firmy C. dyskretnie przewróciliśmy oczami. Niektórzy mają przymus kontroli wszystkiego.
Suszarka działa pięknie i szybko, zużywając mało prądu.
Poproszono mnie o podanie marki starego sprzętu. AEG zamieniłam na Samsunga.
A w tym tygosiu zajęć mam dużo i jestem przeciążona, w efekcie miewam szalone sny. Dziś śniłam o końcu wszystkiego. Otóż we śnie byli wszyscy ważni przywódcy światowi, w tym także Rosji. I on właśnie zrobił to, czym groził to jest nacisnął guzik atomowy. I cały świat eksplodował, a raczej implodował. Pamiętam swój strach i jednoczesną fascynację: wszystko zostało wygumkowane. Na chwilę straciłam zupełnie świadomość, jak w narkozie. Był we mnie jednak ten strach: może jest życie po życiu i na przykład wieczna kara? Ale wkrótce potem okazało się, że świat uległ odtworzeniu, jak gdyby cofnął się albo włączył na nowo film. Taśma biegła dalej - znowu istniałam.
I to jest najważniejsze.