• Grupa PINO
  • Prv.pl
  • Patrz.pl
  • Jpg.pl
  • Blogi.pl
  • Slajdzik.pl
  • Tujest.pl
  • Moblo.pl
  • Jak.pl
  • Logowanie
  • Rejestracja

Co chce, to robi.

Blog gat. II, szary, pakowy, zastępczy. Zaprasza Albonubes.

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
27 28 29 30 31 01 02
03 04 05 06 07 08 09
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Kategorie postów

  • literatura i język (47)
  • o sobie (281)
  • studia (27)
  • świat (171)
  • tworzenie (24)

Strony

  • Strona główna
  • Księga gości

Linki

  • David Shapiro
    • Moje pisanie o Shapiro
    • Wspomnienie poety
    • Wytłumaczyć i przetłumaczyć
  • Literatura
    • Transpoesie
  • nauka
    • KU Leuven (Faculty of Arts)
    • Universite Catholique Louvain
    • Uniwersytet Gandawski
    • Uniwersytet w Namurze
    • WSZiP
  • pomoc
    • Ośrodek dla uchodźców
    • Pomagamy zwierzętom w Belgii
    • Pomagamy zwierzętom w Polsce
  • zdrowie - zespół Ehlersa Danlosa
    • EDS w Belgii
    • EDS w Polsce
    • Zespół Ehlersa Danlosa

Archiwum

  • Marzec 2026
  • Luty 2026
  • Styczeń 2026
  • Grudzień 2025
  • Listopad 2025
  • Październik 2025
  • Wrzesień 2025
  • Sierpień 2025
  • Lipiec 2025
  • Czerwiec 2025
  • Maj 2025
  • Kwiecień 2025
  • Marzec 2025
  • Luty 2025
  • Styczeń 2025
  • Grudzień 2024
  • Listopad 2024
  • Październik 2024
  • Wrzesień 2024
  • Sierpień 2024
  • Lipiec 2024
  • Czerwiec 2024
  • Maj 2024
  • Kwiecień 2024
  • Marzec 2024
  • Luty 2024
  • Styczeń 2024
  • Grudzień 2023
  • Listopad 2023
  • Październik 2023
  • Wrzesień 2023
  • Sierpień 2023
  • Lipiec 2023
  • Czerwiec 2023
  • Maj 2023
  • Kwiecień 2023
  • Marzec 2023
  • Luty 2023
  • Styczeń 2023
  • Grudzień 2022
  • Listopad 2022
  • Październik 2022
  • Wrzesień 2022
  • Sierpień 2022
  • Lipiec 2022
  • Czerwiec 2022
  • Maj 2022
  • Kwiecień 2022
  • Marzec 2022
  • Luty 2022
  • Styczeń 2022
  • Grudzień 2021
  • Listopad 2021
  • Październik 2021
  • Wrzesień 2021
  • Sierpień 2021
  • Lipiec 2021
  • Czerwiec 2021
  • Maj 2021

Najnowsze wpisy, strona 86

< 1 2 ... 85 86 87 88 89 ... 130 131 >

No i tak

Na badania pojechałam, no i dochtór stwierdził, że mam zespół Ehlersa Danlosa, prosta sprawa, pokazał mnie studentkom/stażystom.

 

Nic nie da się zrobić, można coś tam rehabilitować, wiadomo. Leku brak.

 

No tak, nie liczyłam na wiele. Co tu zrobić, gdy wypadają ci stawy i chrupią kości?

 

Leżę sobie pod kołdrą, za ścianą Jot szykuje się do wyjazdu na ferie, krążą dokoła koty. Jestem nad wyraz znużona.

 

 

 
28 kwietnia 2023   Dodaj komentarz
o sobie  

Zdalnie

Dziś miało miejsce pierwsze - zdalne - spotkanie mojego komitetu doradczego, który ma monitorować moją pracę doktorską.

 

Nie wszyscy dotarli, ale godzinę spędziliśmy dyskutując o poezji amerykańskiej.

 

Mój dawny visiting professor, M., nadal w formie: produkuje bez widocznego wysiłku długie, fascynujące wypowiedzi na rozmaite tematy okołoliterackie. Po prostu płynie, płynie. Podziwiam.

 

Dostałam więc jakies wytyczne i mam coś stworzyć - do sierpnia, do następnego spotkania.

 

Odczuwam, że jakis postęp, kierunek został wybrany albo wytyczony.

 

Dobrze.

 
24 kwietnia 2023   Dodaj komentarz
studia  

Podsumowanie sezonu

Dziś ostatni mecz Jota w sezonie, jako że za tydzień leci już na ferie i w związku z tym opuści ostatni mecz ligi amatorskiej. Kiedy się zorientował, że jego nieobecność będzie faktem, był trochę rozczarowany: widzę, że zżył się z tym swoim nowym klubem.

 

Obiecałam jemu i sobie, że będę, że dotrę do miejscowości V. koło T. Ponieważ Jot dzień przed meczem (sobota) nocował u przyjaciela, więc nie jechaliśmy na mecz razem, z domu.

 

Choć wszystko miałam wyliczone, autobus mi uciekł, bo przyjechał o 4 minuty na wcześnie... A ponieważ w weekendy mamy niewiele połączeń, dojechanie na czas stało się niemożliwe.

 

Poczułam się dziwnie - chciałam tam być, ale kosmos wyjątkowo nie współpracował. Wróciłam do domu, doładowałam telefon (bo sms-ami płaci się za bilet) i postanowiłam spróbować jeszcze raz, z wykorzystaniem innych środków transportu. I się udało.

 

Gdy wysiadłam z aurobusu i dodreptałam do klubu, okazało się, że mecz dopiero się zaczął i... szło nam dobrze.

 

Pogawędziłam z obecnymi na stadionie rodzicami Jo., przyjaciela Jota: long time, no see!

 

Kiedy w połowie meczu poszli do domu (mieszkają obok, mają troje dzieci i wszystkie grają w piłkę nożną - muszą ich pilnowac i rozwozić je do trzech różnych klubów), Jot i Jo. przycisnęli przeciwników i posypały się bramki.

 

Jot wypracował absurdalnie pięknego gola: minął bramkarza w okolicy połowy boiska i bez większego wysiłku wpakował piłkę do siatki. Jedna z najładniejszych bramek, jakie widziałam.

 

Jako matka futbolowa skakałam i wrzeszczałam z radości. - To mój syn - tłumaczyłam łypiącemu na mnie z ławeczki tatusiowi innego gracza. - Nie miałem wątpliwości - odpowiedział.

 

Wygraliśmy trzy do jednego. Taka wiktoria była naszemu skromnemu klubowi niesamowicie potrzebna.

 

Jot tuż po meczu uściskał mnie, zupełnie się nie wstydząc tego gestu, co mnie zaskoczyło bardzo mile.

 

Mama Jo. odwiozła nas do domu - bardzo pomocny gest, bo zaczynał już padać deszcz.

 

Ciekawe są te zwiedzania malutkich miasteczek Flandrii. Mieliśmy z Jotem taki zwyczaj, w zeszłym sezonie, że wysiadłszy z autobusu rozglądaliśmy się za światłami stadionu - to reflektory na wysokich masztach, dlatego dobrze widoczne z dużej odległości - po to, żeby skierować się w stronę po raz pierwszy odwiedzanego klubu. Tak właśnie było - orientowaliśmy się na oświetlenie.

 

W tym roku w ogóle nie było mnie na meczach wyjazdowych. Najczęściej miałam wtedy zajęcia na studiach bądź praktyki w szkole, zaś Jota zabierali na mecz inni rodzice (merci). Na mecze "u siebie" wybrałam się kilka razy - wszak to sto metrów od domu - takze po to, żeby wypić kawę w klubowej kawiarni. Klub wsparłam małą darowizną. Poprosiłam moich uczniów z wolontariatu, żeby w miarę możliwości też wsparli nasz klub. Tyle mogę zrobić - nie za wiele, ale trochę.

 

Najczęściej w te meczowe weekendy pada, leje i wieje, wystawiajac na próbę moją determinację - za to dziś było bardzo przyjemnie. Zanim lunął deszcz "na trzy albo cztery krople".

 

A od nastepnego sezonu - będzie już młodzieżówka: U-21.

 
23 kwietnia 2023   Dodaj komentarz
świat  

Żonkile

Odwołałam pozapracowe aktywności - weekendowe zajęcia w szkole polskiej. Tym samym nie zakończę jeszcze praktyk, ale mam na to czas.

 

Zaczynało boleć mnie gardło i stwierdziłam: oho, zaczyna się obniżenie odporności.

 

Miałam rację, po długim śnie wstałam z bólem gardła. Dlatego dziś działam powoli i rozważnie. Zakupki, nasadziłam ostatnią sadzonkę (więcej doniczek już nie mam), dziecko poszło na nocowanko. Słowem, mam czas na odpoczynek.

 

I pada drobny deszcz.

 

Właśnie minęło 80 lat od powstania w getcie warszawskim. Wspominam, jak 30 lat temu (30!!!) sżłam ulicami Warszawy, już laureatka olimpiady, i patrzyłam na ludzi z żonkilami, po raz pierwszy zdając sobie sprawę z tego ogromu tragedii, której wtedy nadano należne miejsce w zbiorowej pamięci.

 

Osiem lat później zamieszkałam na 22 miesiące na terenie dawnego getta. Moim zdaniem Ich obecność jest tam nadal wyczuwalna. Oni tam są.

 

Chcę się zabrać za tłumaczenie tej książki dr. Wdowińskiego z Żydowskiego Związku Wojskowego.

 

U nas kwitną jasnożółte żonkile, widocznie urząd miasta nasadził.

 
22 kwietnia 2023   Dodaj komentarz

Po feriach wiosna

Ferie skończyły się, co oznacza w praktyce, że pociągi wróciły do normalnego kursowania. Czyli dojeżdżam metrem do węzła komunikacyjnego - stacji S. - i łapię podmiejski.

 

Jeżdżę w tym kieracie już kilka lat i na tyle regularnie, że rozpoznaję towarzyszy podróży. Wszyscy tkwimy w tym schemacie porannych pielgrzymek.

 

Usiadłam sobie na brzegu fotela, pierwszego w przedziale - wszak jadę tylko dwie stacje, to jest raptem osiem minut.

 

Spojrzałam do przodu - ponad najbliższe siedzenie. Między zagłówkiem a oparciem jest pusta przestrzeń i widzę, że pan siedzący przede mną czesze sobie brodę, nastepnie pryska ją pachnącym płynem w atomizerze, a potem zerka w telefon. Ogląda siebie? Potem filmiki z kotami. Towarzysz podróży.

 

Potem dzień przebiegał normalnie. Do mojego biura wstapiła G. - zgodnie stwierdziłyśmy, że wiosna trwa, ale wyginęły zapylacze.

 

Dzisiaj wracałam z zakupami pieszo z lokalnego supermarketu wzdłuż dzikich trawników przyozdobionych mleczami. Obserwowałam je uważnie - wszak to kwiaty-emblematy Zo. - i nie zauważyłam ani jednego trzmiela, ani jednej pszczoły. Mimo że słonko przyjemnie świeciło, a mniszki złociły się z całych sił, przymilając się do zapylaczy.

 

Czyli ludzkość za kilka lat wymrze.

 
21 kwietnia 2023   Dodaj komentarz
o sobie  
< 1 2 ... 85 86 87 88 89 ... 130 131 >
Blogi