Pożegnanie
Dzisiaj przed dziewiętnastą wyszłam z biura przy ulicy S., zamykając za sobą drzwi dosłownie i w przenośni. Siedem lat w jednym miejscu to dużo, może / na pewno za długo. Wypalił się potencjał, zachwiała struktura, do której przynależałam. Zupełnie jakby zasypano wysychające źródełko.
To bardzo ciekawe, bo choć wychodziłam zupełnie wycieńczona, to po powrocie do domu odzyskałam energię. Poczułam się uwolniona.
Dostałam wiele dowodów życzliwości i sympatii, po prostu zostałam doceniona, a nawet uściskana. Zaskakujące to.
A teraz najzwyczajniej w świecie trzeba iść do nowej roboty (wtorek), nauczyć się na nowo regułek i zasad, zapamiętać imiona, przejść przez stres pierwszych tygodni.