Krioterapia
Temperatura spadła i śnieżek został z nami na troszkę dłużej. Co wypchnęło mnie dziś z ciepłego domu.

Nie poszłam daleko - do zachodu słońca miałam tylko trzydzieści minut, a zatem trafiłam na złotą godzinę.

Pstryknęłam kilka zdjęć miejscowego stawiku, który jest pozostałością płynącej tu kiedyś strugi o nazwie "meandrujący strumyk".

Beek albo ruisseau - tak to się tu nazywa.

Wróciłam lekko zamrożona - uwielbiam taką pogodę, a tutaj jest ona rzadka. Korzystne dla odporności, ale i poprawia humor.
Przy okazji - taka temperatura, czyli około minus dwóch stopni wypada poniżej średniej o tej porze roku. Czyli trochę optymizmu przy całym tym ociepleniu.