• Grupa PINO
  • Prv.pl
  • Patrz.pl
  • Jpg.pl
  • Blogi.pl
  • Slajdzik.pl
  • Tujest.pl
  • Moblo.pl
  • Jak.pl
  • Logowanie
  • Rejestracja

Co chce, to robi.

Blog gat. II, szary, pakowy, zastępczy. Zaprasza Albonubes.

Kategorie postów

  • literatura i język (47)
  • o sobie (281)
  • studia (27)
  • świat (171)
  • tworzenie (24)

Strony

  • Strona główna
  • Księga gości

Linki

  • David Shapiro
    • Moje pisanie o Shapiro
    • Wspomnienie poety
    • Wytłumaczyć i przetłumaczyć
  • Literatura
    • Transpoesie
  • nauka
    • KU Leuven (Faculty of Arts)
    • Universite Catholique Louvain
    • Uniwersytet Gandawski
    • Uniwersytet w Namurze
    • WSZiP
  • pomoc
    • Ośrodek dla uchodźców
    • Pomagamy zwierzętom w Belgii
    • Pomagamy zwierzętom w Polsce
  • zdrowie - zespół Ehlersa Danlosa
    • EDS w Belgii
    • EDS w Polsce
    • Zespół Ehlersa Danlosa

Kategoria

O sobie, strona 1

< 1 2 3 4 ... 56 57 >

Na wyjeździe

Może jestem stara, słaba i schyłkowa, ale nawet ja czasem mogę zrobić coś niezwykłego i niepraktycznego. Tym razem wybrałam się na konferencję anglistyczną do Wrocławia.

 

Od wczoraj chodzę po ośniewającym mieście na Odrą i je podziwiam. Wszędzie blisko, wszędzie pięknie.

 

Moje pierwsze spotkanie z tym miastem miało miejsce w 1989 i skończyło się na Panoramie Racławickiej. Było to wiele epok temu. Teraz to miasto naprawdę ma najlepszy czas; może nawet jest ładniejsze od Warszawy.

 

Konferencja była udana, a moje wystąpienie oszczędziło mi palpitacji. Udało się całkiem dobrze. Słuchałam o poezji oraz postaci wampira, a mówiłam o przedstawieniach ciała w poezji. Słuchano mnie.

 

Jutro rano pędzę już do domu - pociągiem. Ciało ledwo się podniosło po długiej nocnej podróży w tę stronę, a tu już czas na powrót. Ot, szaleństwo.

 

 

 
13 lutego 2026   Dodaj komentarz
o sobie  

Wreszcie wgląd we wnętrze

Niesamowite są meandry myślenia o sobie i podejmowania decyzji, które mogą zaważyć na własnym życiu.

 

Po siedmiu latach zdecydowałam się wreszcie na powtórzenie kolonoskopii, którą powinnam robić co pięć lat ze względu na historię rodzinną. Przyczyny, dla których opierałam się tej logiczności są liczne. Być może jest wśród nich autosabotaż i lekceważenie swojego dobrostanu, bo jakaś ukryta komórka mojego mózgu myśli, że nie zasługuję, żeby żyć. Termin minął w styczniu 2024 - a jednak zaczęłam umawiać się na badanie dopiero pod koniec 2025. Okazało się wtedy, że w szpitalu L., gdzie normalnie się badam, trzeba czekać pół roku. Wtedy zjeżyły mi się włosy na głowie - i do tej głowy poszłam po rozum. Udałam się do szpitala komercyjnego, gdzie przemiły i wesoły dr C. zlecił mi gastro- i kolonoskopię na jednym znieczuleniu. Obie wykonałam w piątek.

 

Bardzo lubię spać pod wpływem narkozy, choć tym razem nic pięknego, kolorowego mi się nie śniło. Lubię też lekką euforię, która towarzyszy mi przez cały dzień.

 

Po wszystkim dostałam trzy kanapki, kawę i wodę, spałaszowawszy które poszłam do domu z informacją, że jestem zdrowa i widzimy się za pięć lat (jeżeli świat będzie istniał, przemknęło mi przez głowę). Dostałam też na cały dzień zwolenienie lekarskie, co pozwoli mi zaoszczędzić urlop.

 

Czuję teraz ulgę, dużą ulgę, obiecuję oczywiście zachowywać się porządnie i stawiać się na badania. Aż do chwili, kiedy zacznę znowu wątpić w siebie.

 

 

 

 

 
01 lutego 2026   Dodaj komentarz
o sobie  

Nie chcę pretensji

Czytam dalej "Tajny dziennik", po raz n-ty. Czytam poetę, który napisał wszystko to, co mnie w duchu gra i w głowie się roi.

 

Nie chcę mieć pretensji do życia; chcę się pogodzić z bytem jak Miron.

 

Byłam dziś w Gandawie, oddałam książkę do biblioteki mieszczącej się w Wieży. Poza tym niewiele. Jako wielka pani pojechałam tam pierwszą klasą. Dwa razy kontrolowana w języku niderlandzkim.

 

W domu teraz leniuchuję, próbując nie myśleć o końcu naszej cywilizacji.

 

Opowiadałam dziś Jotowi o moich snach. Śnił mi się Lamine Yamal, rozmawialiśmy chyba po polsku. Pytam go, bo mnie to ciekawi - Wolisz grać jako napastnik czy pomocnik? - Jako pomocnik - śmieje się młody (domyślałam się odpowiedzi, po prostu dlatego, że wyżej cenię pomocników).

 
23 stycznia 2026   Dodaj komentarz
o sobie  

Po praniu - suszenie

Po pażdziernikowym zgonie mojej starej pralki w styczniu żywot zakończyła jej koleżanka, suszarka bębnowa. Do wymiany tego sprzędtu szykowałam się już od jakiegoś miesiąca, ale zniechęcił mnie nadmiar dostepnych opcji. A tu los zadecydował za mnie i bęc - trzeba kupić nowy sprzęt.

 

Przyjechała we wtorek, piękna, czarna, i jeszcze gra melodyjki (- Elle chante - śpiewa - powiedział pan wnoszący). Wniosło ją i zainstalowało dwóch bardzo potężnych młodzieńców. Całej operacji nieufnie przyglądała się nadczujna sąsiadka-zarządczyni budynku.  - Tylko mi nie zniszczcie ścian! Nie wiedzieć czemu wyszła przed dom, niby w celu sprawdzenia skrzynki na listy, i pozostała tam przed dobre pięć minut, obserwując odpakowywanie suszarki (w ładowni ciężarówki) i jej wnoszenie oraz wypytując, czy panowie skorzystają z windy (żeby tych ścian nie porysować).

 

Na takie dictum zarówno ja, jak i pan z firmy C. dyskretnie przewróciliśmy oczami. Niektórzy mają przymus kontroli wszystkiego.

 

Suszarka działa pięknie i szybko, zużywając mało prądu. 

 

Poproszono mnie o podanie marki starego sprzętu. AEG zamieniłam na Samsunga.

 

A w tym tygosiu zajęć mam dużo i jestem przeciążona, w efekcie miewam szalone sny. Dziś śniłam o końcu wszystkiego. Otóż we śnie byli wszyscy ważni przywódcy światowi, w tym także Rosji. I on właśnie zrobił to, czym groził to jest nacisnął guzik atomowy. I cały świat eksplodował, a raczej implodował. Pamiętam swój strach i jednoczesną fascynację: wszystko zostało wygumkowane. Na chwilę straciłam zupełnie świadomość, jak w narkozie. Był we mnie jednak ten strach: może jest życie po życiu i na przykład wieczna kara? Ale wkrótce potem okazało się, że świat uległ odtworzeniu, jak gdyby cofnął się albo włączył na nowo film. Taśma biegła dalej - znowu istniałam.

 

I to jest najważniejsze.

 
15 stycznia 2026   Dodaj komentarz
o sobie  

Jasne punkty

Kiedy rozmyślałam o jasnych punktach ubiegłego roku, od razu na myśl przyszły mi trzy konkretne dni.

 

Pierwszy miał miejsce w lutym. Odwiedziła mnie Ka., co samo w sobie było ogromnie przyjemne, a i zdarza się rzadko. Siedem lat czekałam. Pojechałyśmy do Gandawy. Dzień był zimowy, ale wysokie ciśnienie i niska wilgotność - mimo że Gandawa na kanałach - sprawiły, że czułam się znakomicie, nie męczyłam się, głowa pracowała mi sprawnie. Gandawa co prawda rozczarowała nas kulinarnie. Zjadłyśmy wtedy obiad w brukselskiej restauracji, która zamknęła się na dobre w czerwcu.

 

Kolejny doskonały dzień zdarzył mi się w lipcu. Pojechałam wtedy na wizytę do okulistki S.P., która po kowidzie przeniosła się do walońskiej miejscowości Fleury. Pogoda była letnia, niebo bezchmurne, powietrze suche. Oprócz owocnej wizyty (doktor wysłuchała i wybadała mnie na wylot) połazikowałam sobie po ładnym miasteczku, posiedziałam na ławeczce pod drzewem i wróciłam do domu pociągiem, bez opóźnień.

 

Prawie identyczna pogoda przywitała mnie w sierpniu w Warszawie. Spędziłam świetne popołudnie z Ka. - dobrze zjadłyśmy i pogadałyśmy, o czym trzeba było. Następnego dnia pojechałam załatwiać sprawy do P. Po ich załatwieniu przeszłam się niespiesznie po miasteczku, które pięknieje z każdym dniem dzięki złej ciotce Unii. Przeszłam wzdłuż ulicy, przy której dwadzieścia lat wcześniej znalazłam dwa małe kotki, Laurę i Janis, których dawno nie ma już ze mną. I nie ma dawnego życia ani ludzi. 

 

Zauważyłam, jak kolosalny wpływ na moje samopoczucie ma wilgotność powietrza w połączeniu z temperaturą, ale to jasne i logiczne: nie bolą mnie wtedy stawy, mam więc dobry humor i jestem bardziej skłonna do kontaktów  ludźmi. Oczywiście wśród tych ludzi są tacy, jak Ka. - człowiek, który jest mi bliski od 2001 r. i z którym zjadłam beczkę soli.

 

Tak, to był całkiem dobry rok, jeżeli z łatwością przypomniałam sobie te trzy wyjątkowe dni.

 
02 stycznia 2026   Dodaj komentarz
o sobie  
< 1 2 3 4 ... 56 57 >
Blogi