Myszy
Dziś trafiła mi się wyprawa do sklepu ze sprzędem AGD oraz IT. Bo padła mi ostatnia mysz komputerowa, a touchpad to dla mnie mordęga.
Podjechałam metrem. Wybrałam nowy sprzęt względnie szybko - jedyną mysz na kablu dostępną na półce.
Ale kupienie jej to co innego. Kasę zdominował starszy pan żądający wymiany kabelka od tabletu. Kabelek i tablet poglądowo spoczywały na ladzie. Sprzedawcy odmawiali wymiany i powoływali się na przepisy ograniczające gwarancję. Zaproponowali, żeby kupił nowy kabelek za 19,99.
- Ile? Dziewięć?
- Dwadzieścia! Dwadzieścia - jeden z młodych za ladą stracił panowanie nad sobą, w pewnym zakresie przynajmniej.
- Nigdy już u was niczego nie kupię. Nigdy. Złożę skargę.
- Proszę bardzo, niech pan zadzwoni do ministra europejskiego [komisarza], który wprowadził takie przepisy.
- Zadzwonię do Maroka! Do ministra marokańskiego!
- I do Chin też - podpowiedział młodzieniec.
- Przepraszam panią - powiedział jego kolega, kasując ode mnie należność. Życzyłam mu odwagi i poszłam na lody.
Co do lodów, poprosiłam o malagę i wanilię w wafelku, ale dostałam w papierowym kubku. No trudno.
Mysz działa i świeci na kolorowo, bo jest to mysz gejmingowa.
Dodaj komentarz