Daty przejścia
Ważna data, bo od dziś nie jestem już matką nastolatka, tylko naprawdę dorosłego człowieka.
Poszliśmy wczoraj tę wielką zmianę świętować, najpierw nad talerzem z pizzą, a potem w kinie. Thriller nazywał się "Crime 101" i był lżejszy, niż się zanosił.
Wracaliśmy tramwajem po 23.00, a mnie w głowie huczały już ciężkawe myśli o pracy.
W nocy znowu męczyły mnie sny o dronach i pluskwach. To się robi nieznośne.
W ciągu dnia wyskoczyłam z koleżanką G. na miskę zupy soczewicowej, dzięki czemu przetrwałam dzień. Wieczorem nagotowałam makaronu z sosem wzmocnionym cebulą, grzybami i serem. Teraz czekam aż Jot wróci z treningu, głodny, bo był też dzisiaj w pracy, i wciągnie ten makaron, narzekając pewnie, że sos nie taki. Ale sos jest, jaki jest.
Dodaj komentarz